Dwa remisy w jeden tydzień

4 listopada 2017 roku  komentarzy  -  skomentuj

W ubiegłym tygodniu Świt rozegrał dwa bardzo trudne mecze ligowe. W środę wieczorem, przy ulicy Konwiktorskiej w Warszawie zmierzył się z tamtejszą Polonią, zaś w niedzielę w Tomaszowie Mazowieckim podejmowany był przez Lechię. Oba mecze zakończyły się remisem 2:2.

Środowy mecz dla kibiców Świtu był jednym z najważniejszych w sezonie. Polonia to odwieczny rywal biało-zielonych. Spowodowało to, że do Warszawy wybrała się 100- osobowa delegacja kibiców nowodworskiego klubu. Władze Polonii zachowały się co najmniej dziwnie. Nowodworzanom zabroniono bowiem wniesienia na stadion klubowych barw, w postaci flag. Postanowili zatem zawrócić do domu. Był to już kolejny przykład kiedy warszawski klub utrudniał nowodworzanom wejście na stadion.

Sam mecz nie był porywający. Pierwsze minuty należały zdecydowanie do Świtu, który atakował. Biało-zieloni długo utrzymywali się przy piłce. Polonia była zmuszona do biegania wszerz boiska.

Dobre akcje Świtu nie potrafiły jednak znaleźć piłce drogi do bramki.

Remis utrzymywał się do 36 minuty. Wtedy błąd popełnili zawodnicy Świtu. Piłkę przejął Mariusz Marczak. Lider drużyny Polonii postanowił wziąć sprawy w swoje nogi. Zdecydował się na uderzenie sprzed pola karnego, a piłka odbijając się jeszcze od obrońców wpadła do bramki. Strzelony gol obudził zespół Czarnych Koszul. Warszawiacy zaczęli śmielej atakować, jednak przed przerwą nie zdołali trafić do siatki.

Po zmianie stron to Polonia dobrze zaatakowała. Jednak tym razem na posterunku był Mateusz Prus. W 70 minucie gry Świt wyrównał. Paweł Broniszewski dośrodkował z rzutu wolnego, piłkę w polu karnym strącił Mariusz Gabrych. Nikt następnie nie przeciął lotu piłki i ta wpadła do bramki Mateusza Tobjasza. Strata bramki podrażniła nastawioną na zwycięstwo Polonię. Warszawiacy po raz kolejny ruszyli do ataku. Przyniosło to efekt w 81 minucie.

Dwa fatalne błędy w tej akcji popełnił Michał Steć. Najpierw wybił piłkę wprost pod nogi Bartosza Wiśniewskiego, a w decydującym momencie na linii pola karnego poślizgnął się, co otworzyło Wiśniewskiemu drogę do bramki. Napastnik Polonii nie kalkulował i strzałem w kierunku długiego słupka pokonał Prusa. Kiedy wydawało się, że końcówkę poloniści mają pod kontrolą, Świt zaatakował w ostatniej akcji meczu, co pozwoliło doprowadzić do remisu. Kapitan Świtu, Karol Drwęcki najpierw wywalczył rzut rożny, a następnie wykorzystał dośrodkowanie Marcina Kozłowskiego i strzałem głową ustalił wynik na 2:2, a do Nowego Dworu wrócił 1 punkt.

W niedzielne przedpołudnie Świt czekał jeszcze trudniejszy wyjazd. Bardzo mocny zespół Lechii Tomaszów na własnym boisku nie zwykł przegrywać. Początek meczu nie zwiastował jednak wielkich emocji. Oba zespoły grały zachowawczo, głównie w środku pola. Pierwsza połowa nie przyniosła bramek. Nie brakowało jednak sytuacji podbramkowych. W Lechii dobrze uderzali obaj napastnicy – Adam Patora i Tomasz Płonka. Po stronie Świtu dobrej akcji nie wykorzystał Marcin Kozłowski, a Sebastian Cuch po strzale przewrotką pomylił się minimalnie.

Zdecydowanie ciekawsza była druga część meczu. Oba zespołu zaciekle walczyły o zwycięstwo. Dużo bardziej skuteczny był jednak Świt.

W 54 minucie gry Mateusza Awdziewicza pokonał wprowadzony po przerwie Kamil Dankowski.

Obrońca Świtu najlepiej odnalazł się w podbramkowym zamieszaniu i skierował piłkę do siatki. Po tym golu obraz gry się nie zmienił. To Lechia przeważała, a Świt mądrze kontrował. Po jednej z kontr falowany, w sytuacji sam na sam, był Mariusz Gabrych. Mimo tego, że zawodnik Świtu wychodził na czystą pozycję sędzia pokazał tylko żółtą kartkę obrońcy Lechii. Do piłki podszedł sam poszkodowany. Mocnym uderzeniem trafił w słupek, a zbiegający w pole karne Kamil Dankowski podwyższył na 2:0. Strzelec dwóch goli dla Świtu w 82 minucie po zagraniu ręką w polu karnym sprowokował rzut karny. Do piłki ustawionej na 11 metrze podszedł Wiktor Żytek i pewnie umieścił futbolówkę w siatce. W końcówce Lechia miała zdecydowaną przewagę. Kiedy nie potrafiła jednak strzelić wyrównującego gola sprawy w swoje ręce postanowił wziąć arbiter tego meczu. W doliczonym czasie gry sędzia dopatrzył się faulu Karola Drwęckiego w polu karnym na jednym z lechistów. Kapitan Świtu za to zagranie dodatkowo obejrzał żółtą kartkę. Sędzia nie potrafił się pogodzić z krytyką tej niezrozumiałej decyzji i Drwęcki dodatkowo obejrzał czerwony kartonik.

Cała nadzieja w tym, że 3 punkty wrócą do Nowego Dworu, była zatem w rozgrywającym świetne zawody bramkarzu Świtu.

Mateusz Prus wyczuł intencje strzelca, jednak dobitki nie zdołał już obronić i mecz zakończył się wynikiem 2:2.

Świt, z 6 możliwych punktów do zobycia, w minionym tygodniu uzyskał tylko 2. Sprawiło to, że nowodworzanie cały czas znajdują się w dolnej połówce tabeli. Po grze zespołu można być jednak nastawionym optymistycznie. Świt przeciwko Lechii zagrał bardzo mądrze i w pełni zasłużył na zwycięstwo. Został jednak z niego okradziony, co w pomeczowych rozmowach podkreślał trener Rafał Kleniewski, gratulując swojemu zespołowi zwycięstwa 2:1.

Kolejny mecz Świt rozegra w sobotę 4 listopada o godzinie 16:00. Rywalem biało-zielonych przy Sportowej 66 będzie Sokół Ostróda.

Skomentuj
Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

komentarzy