Oko wielkiego brata patrzy

28 września 2017 roku  komentarzy  -  skomentuj

Czy nowocześniejszy monitoring w Zakroczymiu pozwoli na uniknięcie wandalizmu i niebezpiecznych zdarzeń?

Po konsultacjach burmistrza z policją oraz firmą Kafar, obsługującą miejski monitoring, rozpoczęto jego modernizację. W środę zamontowano nową kamerę na budynku urzędu gminy.

Dzięki zwiększonej liczbie kamer łatwiej będzie można rozpoznać np. sprawców wandalizmu. Mieszkańcy będą mogli czuć się bezpieczniej mając świadomość, że potencjalni przestępcy nie unikną kary.

- Planowany jest także montaż kamer na budynku Mazowieckiego Banku Spółdzielczego, który swoim zasięgiem obejmie całe rondo, a druga od frontu na budynku Zespołu Szkolno - Przedszkolnego, która będzie swoim zasięgiem obejmowała wejście do szkoły i cały teren przed szkołą, wjazd do miasta od Biedronki i parkingu przy cmentarzu – informuje Artur Ciecierski, burmistrz Zakroczymia.

- Koszt kamery wraz montażem na budynku urzędu wyniósł 4920 zł. Obecnie posiadamy jeszcze jedną kamerę, która po konserwacji zostanie zamontowana. Na tę chwilę posiadamy 8 czynnych kamer. Firma Kafar otrzymuje wynagrodzenie 3500 zł brutto miesięcznie za obsługę monitoringu – informuje Magda Barcińska, specjalista w wydziale organizacyjnym i spraw obywatelskich UG.

Zdaniem radnego Macieja Kostrzewskiego monitoring powinien być w rękach policji a nie prywatnej firmy, która niewiele może zrobić.

Jeśli coś się dzieje to firma nie udostępnia nagrań. Nie wiem za co płacimy skoro nie możemy dowiedzieć się kto działał wbrew prawu. Powinno być tak jak w Nowym Dworze. Policja (w Nowym Dworze monitoring obsługuje straż miejska - przyp. red.) widzi, że coś się dzieje i szybko reaguje. Wszyscy wtedy wiedzieliby, że nie są bezkarni. Jak coś robimy, to róbmy to z głową. Oczywiście nie mam pretensji do burmistrza, bo robi bardzo dużo, ale ja preferuję inne rozwiązania. Nie mamy za dużo pieniędzy, ale trzeba z czegoś zrezygnować. Jeśli chcemy być bezpieczni to musimy zapłacić. Wtedy to ma sens

Radny przypomina o sytuacji sprzed 4-5 lat, kiedy w lesie przy Duchowiźnie permanentnie wyrzucano śmieci. Zamontowano atrapę kamery, by wystraszyć bałaganiarzy. Jednak kiedy tylko ci zorientowali się, że kamera niczego nie nagrywa, problem zaśmieconego lasu wrócił.

 

 

Skomentuj
Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

komentarzy