Wkra była na piątkę

30 sierpnia 2017 roku  komentarzy  -  skomentuj

Podopieczni Artura Lewandowskiego w świetnym stylu pokonali u siebie Legion Warszawa 5:0. Dzięki temu zwycięstwu zmazali zeszłotygodniową plamę i wszyscy w Pomiechówku liczą, że to dopiero początek dobrej passy.

Sezon dla Wkry zaczął się od falstartu, ponieważ ulegli oni na wyjeździe Wiśle Jabłonnie 0:2. Jednak piłkarze nie zamierzali się załamywać takim obrotem sprawy i w minioną sobotę zdecydowanie pokonali warszawiaków. Trener Artur Lewandowski mógł wreszcie skorzystać z optymalnego składu co miało przełożenie na późniejszą grę. Od początku do ataku ruszyli pomiechowianie, którzy narzucili swój rytm gry. Grali cierpliwie piłką a rywal tylko biegał za nią. Pierwszy groźny strzał Wkra oddała w 17 minucie. Wtedy to Mateusz Krawczyk zdecydował się na uderzenie z dystansu jednak bramkarz zdołał wybronić jego strzał. 13 minut później golkiper musiał wyciągać futbolówkę z siatki. Bartosz Pierzchała zagrał piłkę do Kamila Bułki a ten „złamał” akcję do środka i mocnym plasowanym strzałem otworzył wynik. Goście próbowali się odgryźć i chwilę później mogli wyrównać, ale minimalnie chybił napastnik i piłka przeleciała tuż obok słupka bramki strzeżonej przez Przemysława Kępczyńskiego. W końcówce znów zaatakowali gospodarze. Daniel Wierzbicki otrzymał długie podanie od Krawczyka, następnie pobiegł z nią kilka metrów i podał w pole karne do Konrada Kazy. Najlepszy strzelec z poprzedniego sezonu odwrócił się z rywalem na plecach i mocnym strzałem od słupka nie dał najmniejszych szans golkiperowi.

Wkra na przerwę schodziła z dwubramkową przewagą, a kibice nie mieli prawa narzekać na grę swoich ulubieńców.

W przerwie trener wkrawianki zdecydował się na jedną zmianę i do gry desygnował Dominika Michałowskiego zdejmując Pawła Puchacza.

Drugą odsłonę to goście zaczęli z większym animuszem. Przez pierwsze 20 minut to Legion był zdecydowanie groźniejszy co skutkowało tym, że musieli się delikatnie odsłonić i pomiechowianie mogli to wykorzystać. Dominik Michałowski zagrał prostopadłą piłkę do wychodzącego na czystą pozycję Kazy, który znalazł się sam na sam z bramkarzem. Niestety, przegrał tę rywalizację uderzając prosto w golkipera gości.

Co się nie udało w 70 minucie, udało się trzy minuty później. Wprowadzony chwilę wcześniej Łukasz Pepel wywalczył piłkę w bocznym sektorze i zagrał do Wierzbickiego, który przeniósł ciężar gry na drugą stronę. Tam był Janicki, który minął rywala i podał w pole karnego do Pepela. Ten z zimną krwią wykorzystał doskonałe podanie i podwyższył wynik na 3:0. Był to drugi kontakt z piłką tego zawodnika i można powiedzieć , że zaliczył prawdziwe „wejście smoka”.

Dwie minuty później Wierzbicki dostał piłkę z boku boiska a następnie sprytnym zwodem minął obrońcę i mocnym strzałem w krótki róg pokonał bezradnego bramkarza, który po raz czwarty musiał wyciągać piłkę z „sieci”. Legion od 70 minuty praktycznie się poddał a pomiechowianie co chwilę zagrażali jego bramce. Wkra ruszyła jeszcze mocniej do ataku. W 89 minucie zastosowała pressing na rywalu czego skutkiem było podanie obrońcy Legionu do Konrada Kazy. Zawodnik ten nie marnuje takich prezentów i płaskim strzałem w długi róg ustalił wynik tych zawodów.

- W niedzielę, o godz. 12, Wkra zagra w Kobyłce z tamtejszym Wichrem - powiedział trener Artur Lewandowski.

 Przede wszystkim musieliśmy zareagować jako drużyna po tym co stało się w zeszłym tygodniu i zrobiliśmy to w jak najlepszy możliwy sposób odnosząc przekonujące zwycięstwo. Chłopaki wykonali kawał niesamowicie dobrej roboty ogrywając zespół, który jeszcze parę miesięcy temu grał poziom wyżej. W tym spotkaniu graliśmy tak jak w sparingach, czyli z pasją, pewnością siebie, czerpaliśmy radość z gry, ze zdobywania bramek oraz z tego, że możemy bawić się tak w wspaniałą dyscyplinę jaką jest piłka nożna. Ten mecz to już przeszłość. Dziś trzeba się cieszyć z małego sukcesu jakim jest zwycięstwo, a jutro trzeba już myśleć jak ograć Wicher Kobyłka co na pewno zrobimy. Dla mnie ten mecz miał charakter sentymentalny gdyż siedem lat temu po ukończeniu studiów, w Legionie Warszawa dano mi szansę pracować w charakterze trenera przy drugim zespole i spędziłem tam dwa lata rozpoczynając swój melanż z piłką. Dziś uczeń przerósł mistrza i to jest dla mnie kolejna motywacja do ciężkiej pracy.

Skład: Kępczyński-Trojak, Udko, Ciosek, Władziński- Krawczyk, Puchacz, Wierzbicki, Bułka, Kaza- Pierzchała

 

Bramki: Konrad Kazax2, Daniel Wierzbicki, Łukasz Pepel, Kamil Bułka

Skomentuj
Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

komentarzy