Najlepiej pozostać w Nowym Dworze

5 lipca 2017 roku  komentarzy  -  skomentuj

Krystian Pomorski w minionym sezonie był liderem w linii pomocy Świtu. Stał się kluczowym zawodnikiem zespołu i mocno przyczynił się do 4 miejsca w ligowej tabeli, a także zdobycia Pucharu Polski na szczeblu województwa mazowieckiego.

Z Krystianem rozmawiamy o początkach w Nowym Dworze, płockiej kolonii i sile drużyny.

Trafiłeś do Świtu bardzo szybko. Wziąłeś udział tylko w kilku treningach i zagrałeś w meczu Pucharu Polski. Jak to się stało, że obeszło się bez większych testów?

Sezon wcześniej z Błękitnymi Raciąż spadliśmy z III ligi. Chciałem znaleźć klub przynajmniej w tej samej lidze. Trener Cecherz pamiętał mnie z meczów Świtu przeciwko Błękitnym. Przyjechałem na test mecz, ale już wtedy było wiadomo, że trener będzie chciał, abym został w drużynie.

Z Płocka trafiło was tutaj aż czterech. Jednak byłeś pierwszy. Były jakieś rekomendacje z twojej strony względem kolegów?

Można tak powiedzieć. Na ten test mecz przyjechał ze mną Szczepanek, który też się pokazał z dobrej strony. Później był Radwanek, który testował się w Ostródzie, ale tam nie wypaliło i odezwał się do mnie, a ja poleciłem go trenerowi Cecherzowi. Miał status młodzieżowca, a jak się później okazało, dodatkowo dawał dużą piłkarską jakość zespołowi. Ostatni trafił do nas Jabłuszko. Grał przeciwko nam w sparingu z Legionovią. Tam jednak nie wypaliło i trafił do nas.

Mówiłeś o Adamie Radwańskim, że pokazał tutaj piłkarską jakość. Wcześniej nie było po nim tego widać?

Oczywiście, że było. Właśnie dlatego polecając go trenerowi Cecherzowi musiałem być pewien, że się sprawdzi. Musieli być to ludzie, na których wiedziałem, że się nie zawiodę. Wiedziałem, że chłopaki sobie tutaj poradzą.

Wcześniej grałeś w innych klubach z naszej grupy III ligi, jak Błękitni Raciąż czy ŁKS Łomża. Jak odbierasz Świt i Nowy Dwór patrząc na te kluby?

Pierwszy kontakt ze Świtem miałem jeszcze w drugiej lidze. W wieku 16 lat przyjechałem tu z Wisłą. Pamiętałem Świt jako klub przynajmniej drugoligowy. Wiedząc, że czeka nas gra w III lidze, wiedziałem, że to będzie zespół, który będzie w czołówce. Przecież kibice są tu przyzwyczajenie przynajmniej do drugoligowej piłki.

Czy trener Cecherz miał jakiś wpływ na twój transfer?

Oczywiście. Jest to bardzo doświadczony trener, który pracował nawet w pierwszej lidze. Więc miało to dodatkowy wpływ.

Rozkręcaliście się z meczu na mecz. Na jesieni wyniki były, ale to dopiero teraz wasza gra wyglądała naprawdę dobrze.

Jest jedna przyczyna takiego stanu rzeczy. Z poprzedniego sezonu w drużynie zostało chyba 6 osób. Z tego w pierwszym składzie, grały chyba 3. Tak z miejsca wpasować tylu nowych zawodników do pierwszej jedenastki to nie takie łatwe zadanie. Już trener Cecherz podkreślał, że na wiosnę będziemy grać lepiej, że się zgramy i będzie to lepiej wyglądało.

trenerami, to z którym lepiej ci się pracowało?

Trudno to określić. Od każdego trenera można się czegoś nauczyć. Są na pewno różni i trener Kleniewski, i trener Cecherz, jednak trudno powiedzieć, czy z którymś mi się lepiej pracowało. Wyniki mówią, że to z trenerem Kleniewskim nam lepiej szło i w sumie to może być prawdą. Ale tak jak mówiłem wcześniej - na jesieni zespół jeszcze nie był zgrany. Obaj trenerzy mają taki styl, który mi osobiście odpowiada.

Mnie wydawało się, że atmosfera w szatni też robiła swoje. Stanowiliście bardzo zgraną ekipę nie tylko na boisku.

Było tak praktycznie od samego początku. Chyba w Nowym Dworze tak po prostu jest. Jest klimat do piłki, są fajni ludzie. Tak jak Kamyk (Radosław Kamiński), Kaka (Karol Drwęcki ), Steciu, którzy są tu jakiś czas. Czy Karaś, który właśnie zakończył karierę.

Jak już jesteśmy przy Konradzie Karaszewskim to nie obawiałeś się rywalizacji jaka miała cię czekać w środku pola?

Na początku byłem ja z Karasiem…

I Koziołek.

No tak, ale Koziołek u trenera Cecherza grał na pozycji ofensywnego pomocnika. Później przyszedł Olo i Radwanek. (śmiech) Zarekomendowałem zawodnika praktycznie na swoją pozycję (śmiech), ale trzeba rywalizować, aby się rozwijać. Oczywiście nie bałem się tego, jeśli chcę zaistnieć jeszcze w poważnej piłce to nie mogę bać się rywalizacji na trzecioligowych boiskach.

Wydawało mi się, że z biegiem czasu wasza pewność siebie też rosła i akcje były odważniejsze. Zwłaszcza tych akcji indywidualnych było więcej.

Myślę, że tak. Jeśli są wyniki to pewność siebie rośnie. Im ta runda szła dalej to było więcej osób, które brały ciężar gry na siebie. W zimie doszedł do nas jeszcze Piotrek Basiuk, który też bardzo dużo gry bierze na siebie. Marcin Kozłowski też u trenera Kleniewskiego odżył. Dostał swoją szansę i to wykorzystał. Kamil Wolski i Rafał Maciejewski za to postrzelili trochę bramek. Wszyscy się rozwijali, a to przekładało się na wyniki.

Czujesz, że się rozwinąłeś piłkarsko przez ten rok w Świcie?

Pewnie, że tak. Pod koniec rundy zacząłem nawet bić stałe fragmenty i padło po nich kilka bramek. Na pewno nabrałem doświadczenia. Gram na wyższym poziomie. W Raciążu nie grałem we wszystkich meczach, a byliśmy zespołem środka tabeli. Tutaj jesteśmy drużyną z czuba i tak naprawdę opuściłem 3 mecze. Jakoś to idzie do przodu i wiem, że mam duże rezerwy.

Jakie stawiasz sobie cele na przyszłość?

Chciałbym poprawić trochę skuteczność. Na mojej pozycji pada więcej bramek po strzałach z dystansu. Miałem kilka sytuacji, by strzelić gola, ale jakoś nie wyszło. Myślę, że tutaj na pewno są te rezerwy.

Myślisz o tym, żeby zostać w Świcie na kolejny sezon? Czy raczej powrót do Płocka lub szukanie klubu w wyższej lidze?

O powrót do Płocka będzie bardzo trudno. Jak wiemy jest tam ekstraklasa i o grę byłoby bardzo ciężko. Na powrót do Wisły jeszcze za wcześnie. Najlepszym dla mnie rozwiązaniem, jeśli trzon drużyny zostanie utrzymany, byłoby pozostanie w Nowym Dworze. Jeśli ma to wyglądać jak rok temu za trenera Cecherza, że dopiero będziemy się zgrywać, to nie ukrywam, że pomyślałbym o alternatywach, choć na tę chwilę nie mam propozycji, które dawałyby mi do myślenia.

Nie jesteś pierwszą osobą, która mówi, że jeśli zostanie drużyna, to i ona dostanie. To podkreśla monolit, który stanowicie. Dodatkowo wydaje się, że z taką grą w przyszłym sezonie można zawalczyć o awans.

Każdemu fajnie się tutaj gra. Czy ktoś był rezerwowym, wchodził z ławki, to i tak się nie obrażał. Takiej atmosfery jak tutaj nie spotkałem jeszcze nigdzie. Szkoda by było to stracić, a zarazem ciężko zastąpić innymi zawodnikami. Dlatego każdy to podkreśla.

Przed rokiem przegrałeś ze Świtem w półfinale Pucharu Polski na szczeblu mazowieckim. Teraz medal wisiał na twojej szyi, tylko już w biało-zielonych barwach. Jakie to było uczucie? Dodatkowo zagracie z Odrą Opole już 15 lipca w rozgrywkach centralnych.

Fajnie, że przyjedzie do nas pierwszoligowa drużyna. Tak jak Znicz Pruszków przed rokiem. Też był beniaminkiem i udało się wygrać.

Następna w kolejce czeka Olimpia Grudziądz.

To naprawdę super zespoły. Na razie o Olimpii bym nie myślał, tylko skoncentrował się na Odrze. Wracając. Mazowieckiego Pucharu jeszcze nie udało mi się wygrać, wcześniej w Łomży zdobyłem Puchar na Podlasiu. Fajnie, że nagrodą w Pucharze są też pieniążki, bo mogliśmy zawalczyć o premie. Dodatkowa zamiast sparingu o nic możemy zagrać mecz pucharowy o stawkę.

Skomentuj
Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

komentarzy