WSZY atakują po cichu

24 czerwca 2017 roku  komentarzy  -  skomentuj

To cykliczny problem, następuje falowo - mówią dyrektorzy. - Mamy XXI wiek i takie rzeczy - bulwersują się rodzicie.

Problem wesz na dziecięcych głowach to problem znany i pospolity w wielu szkołach i przedszkolach. Jak mówią dyrektorzy dwóch nowodworskich placówek, znany jest cykl jego występowania. W szkole podstawowej nr 5 pojawia się wraz z nastaniem wysokich temperatur, zaś w Modlinie Twierdzy niemal po każdej dłuższej przerwie w nauce spowodowanej feriami, wakacjami czy choćby długim weekendem. Tyle, że w jednej szkole próbuje się temu problemowi zaradzać, w drugiej czeka się, aż problem się pojawi.
- Czy Gazeta Nowodworska może poruszyć problem wszawicy w SP nr 5? Chodzi o to, że nauczyciele wiedzieli o tym od około 3 tygodni i nie poinformowali o tym rodziców ani na wywiadówce, która była 18 maja, ani poprzez elektroniczny dziennik. Dziś moja żona znalazła gnidy u średniej córki. Córka powiedziała, że w szkole nic im nie powiedzieli, tylko około 2 tygodni temu sprawdzali im włosy w szkole. Żona obdzwoniła koleżanki i okazało się, że nie tylko moja córka ma wszy i że co niektórzy rodzice wiedzą o tym od tygodnia. To jest skandal... Nauczyciele powinni poinformować o takiej sytuacji jak tylko problem się pojawił - mówi rodzic uczennicy.
Rodzice na FB wymieniają się informacjami o problemie, bo jak twierdzą niektórzy, szkoła w tym zakresie nie jest skuteczna.
- To problem, który wynika ze zmian w całym systemie. Problem wszawicy to cykliczny problem, pojawiający się w ciepłych miesiącach. Po sygnale, że problem jest u konkretnego dziecka, pielęgniarka idzie i sprawdza to dziecko, następne przekazujemy informację o tym rodzicowi - mówi Jerzy Kowalik, dyrektor SP nr 5.
Na nasze pytanie dlaczego pielęgniarka, skoro znane są w przybliżeniu okresy pojawiania się wszy, nie sprawdza profilaktycznie głowy dzieci, tyko czeka na ich pojawienie się, by zacząć cokolwiek robić.
- Pielęgniarka nie może sprawdzać profilaktycznie, nie ma czegoś takiego jak profilaktyka. Musi być uzasadniony przypadek do jej interwencji, a ten nastąpił z chwilą stwierdzenia u dziecka wesz - mówi dyrektor.
To, co jest niemożliwe i niezgodne z prawem w jednej szkole, z powodzeniem stosuje się w ZS w Modlinie Twierdzy.
- Pielęgniarka prowadzi profilaktyczne badania głowy dzieci, zakłada rękawice i sprawdza. To nie są przecież jakieś intymne części, żeby nie można było sprawdzić włosów. Raz na miesiąc zagląda do klas i sprawdza. Jeżeli problem pojawi się, informujemy rodziców, pisząc choćby w dzienniku elektronicznym. W szkole wiszą też duże plakaty z informacją o tym, jak radzić sobie w przypadku stwierdzenia wszy – powiedział Zdzisław Szmytkowski.
Dyrektor SP nr 5 podaje zaś, że informacja o wszach, które pojawiły się w szkole, została podana rodzicom na tablicy ogłoszeń. Dlaczego informacji, tuż po zauważeniu problemu, nie przekazuje wychowawca, albo nie wpisuje go do dziennika elektronicznego? Pewnie dlatego, że dla szkoły to normalny problem. Inaczej odbierają to rodzice. Zwłaszcza, że wszy pojawiły się także w przedszkolu nr 1.
- Proszę o kontrolę w Publicznym Przedszkolu nr 1 w Nowym Dworze Maz. przy ul. Mazowieckiej. Sprawa dotyczy wszawicy u dzieci. Rodzice nie zostali poinformowani o fakcie jej wystąpienia w jednej z grup. Obecna pani dyrektor, nie chcąc jeszcze bardziej psuć opinii przedszkola, przemilczała fakt wszawicy, narażając na ryzyko złapania wszy przez dzieci, które w godzinach popołudniowych przebywają w jednej sali na tzw. dyżurach. Nauczycielki wybiórczo informowały rodziców jedynie z grupy, w której stwierdzono wszy u kilkorga dzieci (przekazanie informacji nastąpiło do ok. 50% rodziców danej grupy na przestrzeni czasowej ok. 2 tygodni!!!). Rodzice informowali się nawzajem, ponieważ nie pojawiła się żadna oficjalna informacja. Wszy pokazują się tam średnio raz do roku i jeśli przestanie się informować o tym fakcie rodziców, to problem będzie występował niestety dużo częściej - napisał do naszej redakcji tata dziecka z PP nr 1.
Jak zapewnia dyrektor placówki, wszy pojawiły się u jednego tylko dziecka ok. miesiąca temu. Wcześniej były na przełomie jesieni i zimy.
- Ogląd główek miał miejsce w ramach codziennych zabiegów higienicznych, tj. czesania włosków. Gdy przypadki wszawicy są zgłaszane przez kilkoro rodziców, mamy - pielęgniarki są proszone o pomoc. Wtedy jest też oczywiście stosowana ogólna informacja dla rodziców. W takiej sytuacji zwracamy się do rodziców o współpracę w tym zakresie. Zachęcamy ich również do zgłaszania pojawienia się problemu u dziecka, celem podjęcia natychmiastowego przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się go. Informację o wszach wywieszamy na tablicy ogłoszeń - mówi Katarzyna Stradza, dyrektor PP nr 1.
Mimo że, jak zapewnia dyrektor, problemu nie ma, to w czwartek, po naszym telefonie, na tablicy ogłoszeń zawisło ostrzeżenie o wszawicy i konieczności kontroli włosów dziecka.
Na pewno w takich przypadkach potrzebna jest skuteczna i szybka informacja dla rodziców, by ci w porę zdążyli zadbać o dziecko i pozostałych domowników i by problem udało się szybko opanować. Skoro rodzice dzieci z SP nr 5 i PP nr 1 czują, że tej informacji jest za mało, może dyrektorzy, mimo przekonania o tym, że działają prawidłowo, powinni wziąć sobie takie uwagi do serca?

Fot. Internet

Skomentuj
Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

komentarzy