Sezon Świtu na piątkę

23 czerwca 2017 roku  komentarzy  -  skomentuj

Piłkarze nowodworskiego Świtu, w środę, 14 czerwca, rozegrali ostatni mecz w sezonie 2016/2017. Podopieczni Rafała Kleniewskiego udali się do Lubawy, gdzie ich przeciwnikiem był tamtejszy Motor. Zespół gospodarzy to beniaminek III ligi, który w tych rozgrywkach zupełnie sobie nie radził.

Zawodnicy Motoru w tym sezonie zdobyli tylko 5 punktów, nie wygrywając żadnego spotkania. Świt zatem był murowanym faworytem tego meczu.

Trener Rafał Kleniewski, od początku meczu desygnował do gry zmienników. Szansę gry od pierwszych minut w tym spotkaniu otrzymali zawodnicy, którzy w tym sezonie nie mogli liczyć na regularną grę. Nie było to jednak widoczne i to Świt miał optyczną przewagę. Przełożyło się to w 24 minucie gry, na rzut karny. Gdy piłka trafiła na lewą stronę do Adriana Gapczyńskiego, pomocnika Świtu we własnym polu karnym faulował go Zbigniew Marchlewski.

Do piłki, ustawionej na 11-metrze, podszedł Marcin Kozłowski i pewnym strzałem pokonał Damiana Szuszczewicza.

Po dziesięciu minutach gry, Świt miał kolejny rzut karny. Mateusz Argasiński zagrał znakomitą, prostopadłą piłkę, do Sebastiana Cucha. Ten minął obrońcę gospodarzy, który zmuszony był ratować się faulem. Tym razem rzut karny wykonał Rafał Maciejewski i również się nie pomylił. Do końca pierwszej połowy Świt dalej przeważał, jednak nie potrafił udokumentować tego kolejnym trafieniem i schodząc na przerwę nowodworzanie prowadzili tylko 2:0.

Po zmianie stron, zawodnicy Motoru, wyszli z nastawieniem dużo bardziej ofensywnym. Za to w ich przeciwnikach, widać było rozluźnienie, które nie przełożyło się na efekty gry. W poczynania biało-zielonych wdarł się bowiem chaos. Zaowocowało to kontaktową bramką dla gospodarzy w 58 minucie. Gospodarze wyszli z szybkim atakiem w momencie kiedy obrona Świtu była zupełnie zdezorganizowana. Pojedynek jeden na jeden z Sebastianem Cuchem, wygrał Łukasz Wietecha i niemal błyskawicznie zdecydował się na uderzenie. Piłka po tym strzale odbiła się od poprzeczki i wróciła na boisko, spadając w polu karnym, wprost pod nogi Arkadiusza Konicza, który nie miał problemów ze skierowaniem jej do pustej już bramki.

Na taki stan rzeczy szybko zareagował trener Kleniewski, który od razu po stracie bramki, na rozgrzewkę wysłał swoich rezerwowych, ci po 15 minutach pojawili się na boisku.

Konrad Karaszewski, Dawid Jabłoński i Piotr Basiuk, bardzo szybko zmienili obraz gry. Już po 4 minutach od ich wejścia, Świt cieszył się z kolejnego gola. Marcin Kozłowski wykorzystał błąd gospodarzy pod własnym polem karnym, dośrodkował do wbiegającego w pole Mateusza Argasińskiego, a ten strzałem pod poprzeczkę podwyższył na 3:1.

W 85 minucie było już 4:1, a swojego drugiego gola w tym meczu zdobył Kozłowski. Świt wyszedł z bardzo szybką kontrą. Jeszcze na własnej połowie piłkę odebrał Basiuk i od razu ruszył w kierunku bramki rywala. W tym czasie na prawym skrzydle rozpędził się Jabłoński, do którego trafiła piłka. Zawodnik Świtu znalazł się „sam na sam” z bramkarzem. Nie kończył akcji jednak indywidualnie, a dograł do wbiegającego środkiem Kozłowskiego, który skierował piłkę do bramki.

Ten sam zawodnik ustalił wynik meczu na minutę przed końcem meczu. Był to efekt dobrej akcji Świtu, na prawym skrzydle. Kozłowski ostatecznie przejął piłkę i mijając bramkarza, posłał ją w kierunku bramki, ta po drodze odbiła się jeszcze od jednego z obrońców i wpadła do siatki. Świt ostatecznie pewnie wygrał 5:1 i zakończył sezon w znakomitych nastrojach.

Od momentu przejęcia zespołu przez trenera Rafała Kleniewskiego, drużyna zaczęła regularnie zdobywać punkty. Nowodworzanie przegrali tylko trzy mecze w minionej rundzie, jednak w żadnym z nich nie byli wyraźnie słabsi od przeciwników. Lepsze od Świtu w minionej rundzie były tylko zespoły Widzewa, Legii II Warszawa i Widzewa Łódź. Nowodworzanie podzielili się punktami z trzema zespołami: ŁKS-em Łomża, Ruchem Wysokie Mazowieckie i Sokołem Aleksandrów Łódzki. Również i w tych spotkaniach do pełni szczęścia biało-zielonym brakowało niewiele.

Trener Kleniewski zdobył w tej rundzie z zespołem również 10 punktów więcej, niż jego poprzednik Przemysław Cecherz.

Jednak rola byłego już szkoleniowca Świtu w takim rezultacie jest niemała. To właśnie Cecherz, niemal w całości zbudował ten zespół. Świt w minionym sezonie może zapisać na swoje konto jeden sukces. Nowodworzanie po raz drugi z rzędu wygrali Puchar Polski na szczeblu województwa Mazowieckiego i już 15 lipca zagrają w rozgrywkach centralnych Pucharu Tysiąca Drużyn.

Mioduszewski - Maciejewski (75’ Jabłoński), Cuch, Dankowski, Pietroń - Gapczyński, Dara (80’ Napora), Argasiński, Kozłowski, Rybak (75’ Karaszewski) - Wolski (75’ Basiuk)

 

 

Skomentuj
Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

komentarzy